„Kochaj i tańcz” – polski film o tańcu


Na fali popularności programów związanych z tańcem, emitowanych prze TVN, czyli „Taniec z gwiazdami” oraz „Just dance – po prostu tańcz”, ta sama stacja wyprodukowała pełnometrażowy film o tańcu, który może nie grzeszy ambitną fabułą, ale okazał się hitem kasowym. W obsadzie wiele gwiazd, Iza Miko i Mateusz Damięcki, a także doskonała aktorka starszego pokolenia Katarzyna Figura. Jest to dosyć prosta historia o miłości, okraszona zrealizowanymi z wielkim rozmachem scenami tanecznymi.

Fabuła jest banalna: młoda dziewczyna, która ma wszystko: świetną pracę, bogatego narzeczonego, kochającą matkę, nagle odkrywa swoją prawdziwą namiętność, jaką jest taniec. Nagle okazuje się, że jej praca nie jest tym, co zawsze chciała robić, narzeczonego nie kocha, a matka nie powiedziała jej całej prawdy o ojcu…. Z tych perypetii wyniknie wiele zabawnych sytuacji, a wszystko za sprawą młodego tancerza, który zupełnie przewrócił naszej bohaterce w głowie.

Młoda dama poczuje miętę nie tylko do tańca jako takiego (od razu odniesie spektakularne sukcesy), ale i do młodego, bardzo przystojnego tancerza, którego zresztą podrywają i na którego mają oko wszystkie inne tancerki. Kiedy jednak jego partnerka złamię nogę, on na jej miejsce wybierze oczywiście naszą bohaterkę, w tej roli Iza Miko. Film ogląda się przyjemnie, jest to raczej prosta historia, by nie powiedzieć banalna, jednak na fali popularności tańca w Polsce do kin ruszyły setki tysięcy widzów. Kolejne tysiące obejrzały produkcję na płytach dvd. Przysporzył też szkołom tańca wielu nowych uczniów, promując (i to bardzo skutecznie) ideę, że zacząć tańczyć można w każdym wieku… i to z jakim skutkiem! Czekając na ciąg dalszy filmu, który być może powstanie, z nostalgia możemy powspominać inne bardzo popularne w Polsce filmy taneczne, na przykład „Dirty dancing” czy jego wersja nakręcona w ostatnich latach, „Dirty Dancing 2” – jeszcze prostsza fabuła, gościnnie Patric Swayze.

Taniec jako sposób spędzania wolnego czasu.

Wiele jest rodzajów tańca, który możemy polecić każdemu jako sposób na spędzanie wolnego czasu. Rekreacyjnie można tańczyć nawet tak trudne i wymagające doskonałego wyczucia rytmu tańce jak flamenco. Ale są też szkoły tanga, gdzie można się nauczyć techniki od zera. Oczywiście zaczynając w późnym wieku (a przy tańcu późny wiek to już niestety kilkanaście lat) nie możemy oczekiwać rezultatów, które pozwolą na udział w turniejach. Ale przecież nie o to chodzi, chodzi o rozwój pasji i zainteresowań. Paleta dostępnych tańców jest ogromna. Oczywiście dla tradycjonalistów tańce towarzyskie, walc i fokstrot, i inne gatunki, wszystko w ramach jednego kursu, na przykład weekendowego. Poza tym zmysłowe tańce latynoamerykańskie. Tych też możemy się nauczyć w weekend. A niektórych nauczymy się nawet w pojedynkę. To znaczy, że zapisując się na kurs nie będziemy musieli martwić się o znalezienie partnera, nie będzie trzeba namawiać znajomych, ani nie będzie ryzyka, że zgłosimy się na kurs, a tam czekać już na nas będzie… partner nie do końca odpowiadający naszym kryteriom… Te niebezpieczeństwa znikają, kiedy zapisujemy się na kurs zwany „salsa solo panie”. Albo inny z tej serii. Są to kursy, na które zapisują się same kobiety. Doskonała rozrywka, zabawa, można poznać nowych ludzi, a przy okazji się poruszać przy energetycznej muzyce. Zupełnie inne kursy organizowane są dla młodzieży. Są to techniki etniczne, uliczne, wymagające nie lada sprawności fizycznej i pomysłowości.

Figury tych tańców zahaczają o akrobacje. Jest to taniec nowoczesny, nawet bardzo nowoczesny, który swą olbrzymią popularność zawdzięcza programowi „You can dance – Po prostu tańcz”, którego kolejne emisje wyświetla stacja TVN. Młodzi ludzie marzą o karierze, biorą udział w organizowanych dla nich półprofesjonalnych zawodach. Rozwijają siebie przez swoją pasję, a to jest najważniejsze. Pozwala to uniknąć wielu patologii, które wynikają z braku zajęcia.